Kategorie artykułów
2012-05-22
Aktualności w eNumi.pl [11]2009-04-24
Inwestowanie w monety [4]2012-03-10
Katalogi i wydarzenia [19]2012-05-18
Nowe emisje monet [52]2010-05-24
Porady i ciekawostki [3]2012-05-09
Wizerunki monet [79]Gdynia
Miasta też mają CV. Z reguły długie, imponujące doświadczeniem
historycznym i wielowiekowym wrastaniem w pejzaż państwa.
CV Gdyni jest inne.
Skromniejsze w rubryce określającej „przebieg
kariery”, bogatsze w kompetencje i walory osobowości. Mało
które z miejsc potrafiło w ciągu 85 lat zmienić status rybackiej
wioski w aglomerację zamieszkałą przez ćwierć miliona ludzi nie
wyobrażających sobie życia gdzie indziej, tworzących miasto ważne
w Europie, modne i lubiane.
Fenomen Gdyni jest wynikiem eksperymentu genetycznego. Gen polski, zaszczepiony tu niemal nazajutrz po odzyskaniu niepodległości i stabilizacji granic w 1920 r., przyniósł entuzjazm młodego państwa i potrzebę pokazania światu, że po militarnym cudzie nad Wisłą Polska potrafi dokonać gospodarczego cudu nad Bałtykiem, wykorzystując podarowany w Wersalu skrawek wybrzeża. Gen kaszubski – pielęgnowany przez wiele stuleci roztropnego zarządzania gdyńską osadą przez zakony kartuzów i cystersów – dał pracowitość, upór i rzadko spotykaną lojalność wobec własnego miejsca na ziemi. Obydwa patriotyzmy – zamiast wyniszczać się w sporze o to, który ważniejszy – w ciągu kilku lat stworzyły najnowocześniejszy port w Europie. Zbudowały miasto imponujące urbanistyką i infrastrukturą, o własnym stylu architektonicznym i solidnej bazie marynarki wojennej, z której doków wypłyną wprost do historii legendarne okręty. Miasto importu inżynierów i eksportu mądrości Kaszubów. Najśmielsza z wróżb nie była w stanie przewidzieć, że rybacka wieś – w niewiarygodnie krótkim czasie – przesiądzie się z łodzi heblowanych w podwórzowych warsztatach Orłowa na transatlantyki do Nowego Jorku. A potem była wojna i dwie próby przymusowej zmiany tożsamości miasta. Pozostały po nich cmentarze i pomniki: obrońców Oksywia, stoczniowców i najzwyklejszych, często anonimowych mieszkańców, którzy ginęli we wrześniu 1939 r. i grudniu 1970 r. To była cena za pozostanie sobą. Gdynia nie udała się ani jako Gotenhafen, z przeszczepem ludności niemieckiej, ani jako inkubator socjalistycznego proletariatu stoczniowego. Obydwie próby sterylizacji tutejszego charakteru skończyły się fiaskiem.
Mimo zmienności powojennych horoskopów miasto potrafiło wykorzystać walory swojego położenia. Rozwija port i jego naturalne otoczenie ekonomiczne, okazując przychylność terminalom kontenerowym, armatorom, agencjom żeglugowym, firmom brokerskim, transportowym i spedycyjnym. Zbudowała trasę Kwiatkowskiego łączącą port z autostradą A1. Buduje lotnisko. Pielęgnuje silny, gdyński gen przedsiębiorczości. Sprzyja developerom zmieniającym tutejszy krajobraz i wywołującym apetyt na zamieszkanie w atrakcyjnie położonych budynkach. Nowi gdynianie to równie energiczna i pożyteczna substancja miejska co ich poprzednicy sprzed 85 lat.
Strategię miasta łatwiej wyczytać z dokonań niż z zapowiedzi. Gdynia nie zdradza intencji i nie wmurowuje kamieni węgielnych przy akompaniamencie orkiestr dętych. Gdynia oddaje do użytku. Tak powstał imponujący kompleks sportowy: nowoczesny stadion rugby, zmodernizowany stadion piłkarski oraz hala widowiskowa, która skusiła pierwszoligową drużynę koszykówki. Tak powstają obiekty służące innowacjom naukowo-technicznym oraz kulturze. Ta ostatnia staje się coraz bardziej wyrazistą wizytówką miasta. Poza prestiżowym Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych Gdynia jest gospodarzem głośnego Heineken Open’er Festival, przeglądów muzyki etnicznej Globaltica – gromadzących światowej sławy wykonawców oraz festiwalu Ladies Jazz z powodzeniem wpisującego się w program uczynienia miasta jedną z europejskich stolic gatunku. Od kilku lat Gdynia wręcza własną nagrodę literacką – sama pozostając niezwykłym tematem, miastem magnetycznym, obchodzącym kolejne jubileusze niezwykłego eksperymentu sprzed 85 lat, który mógł się udać tylko tu.
Maciej Siembieda
Fenomen Gdyni jest wynikiem eksperymentu genetycznego. Gen polski, zaszczepiony tu niemal nazajutrz po odzyskaniu niepodległości i stabilizacji granic w 1920 r., przyniósł entuzjazm młodego państwa i potrzebę pokazania światu, że po militarnym cudzie nad Wisłą Polska potrafi dokonać gospodarczego cudu nad Bałtykiem, wykorzystując podarowany w Wersalu skrawek wybrzeża. Gen kaszubski – pielęgnowany przez wiele stuleci roztropnego zarządzania gdyńską osadą przez zakony kartuzów i cystersów – dał pracowitość, upór i rzadko spotykaną lojalność wobec własnego miejsca na ziemi. Obydwa patriotyzmy – zamiast wyniszczać się w sporze o to, który ważniejszy – w ciągu kilku lat stworzyły najnowocześniejszy port w Europie. Zbudowały miasto imponujące urbanistyką i infrastrukturą, o własnym stylu architektonicznym i solidnej bazie marynarki wojennej, z której doków wypłyną wprost do historii legendarne okręty. Miasto importu inżynierów i eksportu mądrości Kaszubów. Najśmielsza z wróżb nie była w stanie przewidzieć, że rybacka wieś – w niewiarygodnie krótkim czasie – przesiądzie się z łodzi heblowanych w podwórzowych warsztatach Orłowa na transatlantyki do Nowego Jorku. A potem była wojna i dwie próby przymusowej zmiany tożsamości miasta. Pozostały po nich cmentarze i pomniki: obrońców Oksywia, stoczniowców i najzwyklejszych, często anonimowych mieszkańców, którzy ginęli we wrześniu 1939 r. i grudniu 1970 r. To była cena za pozostanie sobą. Gdynia nie udała się ani jako Gotenhafen, z przeszczepem ludności niemieckiej, ani jako inkubator socjalistycznego proletariatu stoczniowego. Obydwie próby sterylizacji tutejszego charakteru skończyły się fiaskiem.
Mimo zmienności powojennych horoskopów miasto potrafiło wykorzystać walory swojego położenia. Rozwija port i jego naturalne otoczenie ekonomiczne, okazując przychylność terminalom kontenerowym, armatorom, agencjom żeglugowym, firmom brokerskim, transportowym i spedycyjnym. Zbudowała trasę Kwiatkowskiego łączącą port z autostradą A1. Buduje lotnisko. Pielęgnuje silny, gdyński gen przedsiębiorczości. Sprzyja developerom zmieniającym tutejszy krajobraz i wywołującym apetyt na zamieszkanie w atrakcyjnie położonych budynkach. Nowi gdynianie to równie energiczna i pożyteczna substancja miejska co ich poprzednicy sprzed 85 lat.
Strategię miasta łatwiej wyczytać z dokonań niż z zapowiedzi. Gdynia nie zdradza intencji i nie wmurowuje kamieni węgielnych przy akompaniamencie orkiestr dętych. Gdynia oddaje do użytku. Tak powstał imponujący kompleks sportowy: nowoczesny stadion rugby, zmodernizowany stadion piłkarski oraz hala widowiskowa, która skusiła pierwszoligową drużynę koszykówki. Tak powstają obiekty służące innowacjom naukowo-technicznym oraz kulturze. Ta ostatnia staje się coraz bardziej wyrazistą wizytówką miasta. Poza prestiżowym Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych Gdynia jest gospodarzem głośnego Heineken Open’er Festival, przeglądów muzyki etnicznej Globaltica – gromadzących światowej sławy wykonawców oraz festiwalu Ladies Jazz z powodzeniem wpisującego się w program uczynienia miasta jedną z europejskich stolic gatunku. Od kilku lat Gdynia wręcza własną nagrodę literacką – sama pozostając niezwykłym tematem, miastem magnetycznym, obchodzącym kolejne jubileusze niezwykłego eksperymentu sprzed 85 lat, który mógł się udać tylko tu.
Maciej Siembieda

